mała, smutna królewna
Ach, i po co to wszystko – prawdziwie zmartwiona westchnęła mała królewna. Włączyła głośno swoją ulubioną piosenkę, której słuchała ciągle, bo cierpiała na nieuleczalny autyzm muzyczny. Miała więcej niż osiem lat i nawet więcej niż 10, Natalia Kukulska już dawno przestała być dzieckiem, ale dla niej wciąż była nim, tak więc cały dwór znowu musiał słuchać piosenki o „małej smutnej królewnie”
Mała, smutna królewna
Której rozbawić nigdy nie mógł nikt,
Mała, smutna królewna,
Której od dawna uśmiech z buzi znikł
Była to jej piosenka na dekadenckie nastroje i zawsze słuchała jej tylko do połowy, bo szczęśliwe zakończenia zdecydowanie jej nie cieszyły. Zresztą i tak głęboko wątpiła w istnienie królewicza, z którym mogłaby wziąć ślub. Nie to, że była markotna i wybredna. A nawet nie to, że popadała w stany egzystencjalnej zadumy, poczucia bezsensu istnienia i inne takie różne, że ojciec jej nie kocha i nie czuje się odpowiedzialna, żeby kierować narodem. Wolałaby mieć rodzeństwo, na które mogłaby zrzucić ten garb berła i korony. Ale co zrobić, ojciec był pracoholikiem i takie banały jak płodzenie większej ilości dzieci niż potrzeba, by zachować nazwisko i dać narodowi następcę tronu, nie interesowały go zupełnie.
Królewna leżała i patrzyła w sufit, a było to jej ulubione zajęcie. Nieżyczliwi mówili, że jest leniwa, a ona po prostu była stale zamyślona. Stroniła od innych dzieci w prywatnej szkole, dorosłych nie lubiła wcale. Siebie też nie do końca lubiła. Wiedziała, że wszyscy są dla niej mili, bo boją się gniewu króla. Złe rzeczy mówią po cichu, wmawiają, że świat jest piękny i potrzebny. Królewna po kryjomu marzyła o kimś, z kim mogłaby pójść na koniec tęczy.
Czasami wykradała się z pałacu, koronę chowała do szafy i przebrana w zwykłe ubrania szła szukać szczerych relacji. Dzieci grały w dwa ognie i zawsze było jakoś o nią za dużo, mogła co najwyżej siedzieć na ławce rezerwowych, podobnie było z innymi zabawami. Pewnego razu spotkała samotną dziewczynkę z latawcem. Podbiegła do niej zadowolona i spytała, czy pójdzie z nią na koniec tęczy. Ale dziewczynka odrzekła jej, że jest dobry wiatr i że nie interesują ją żadne nowe znajomości. Innym razem spotkała chłopca, który dłubał patykiem w psiej kupie. Ucieszyła się ogromnie, kiedy poszedł do domu po prowiant, bo mówił, że to jest dobry pomysł z tą tęczą. Ale okazało się zaraz, że jego mama jest nauczycielką fizyki i wyjaśniła mu, że na koniec tęczy iść się nie da. Gdyby jego rodzice wiedzieli, że grzebie patykiem w kupie, pewnie dostałby lanie. Bo jego rodzice mieli bardzo praktyczne podejście do życia, a on nigdy się nie buntował. Chłopiec wyzwał królewnę z okna, że jest głupia. A ona zrozumiała wreszcie, że życie królewny to nie bajka. Zamknęła się w wieży sama i postanowiła siedzieć tam do końca życia słuchając swojej ulubionej piosenki, nie wierząc już w nic i nie ufając nikomu.

